
Heja Geja! Wstałam dzis w miare wcześniej
(tz przed 14...haha..). Mam pare ludzi do opsłużenia, a po 16 mam z moja mamą pociong do
Bombaiju. Tz. pierw do
Waszynktonu, gdzie pójdziemy se na miasto na jakieś 6 godzin, a potem jakoź stopem dojedziemy do
Bombaiju :) Czy ktoś z was tam był? Wątpie haha. Jak was stadź to morzecie mnie śledzić tihi. No ale pierw kolejna część
Odkopanego.
Sobote było łatwo wstać, bo wszendzie oscypkiem pachniało!

Ale z budzikiem
(oraz ekstra budzikami zwanymi komorkami kture całom noc wydzwaniały) to o 10.30 wstałysmy z
... nie pamiętam jak miał na imie. Większość ludzi po nocy wyleczyła kaca i w sms:ach lub przez ludzi powysyłały mi że na spotkanie nie maja po co przyjść, bo jurz wytrzeźwieli a na trzeźwo to jakoź im sie niekce. Inne osoby, już nie mówie kto
;) Myślały że robie wszystkim lody i były w
Małyszo o 11.30
(spotkanie o 12.30 było). No ale było miło, jakoś trochę kwaśnicy posiorplałam (ze sześć misek), na okolicznych stolikach niewiem czy nie siedziały jakiaś konkóręcja czy co, lub ludzie co się bali podejść, bo się cały czas patrzyli jak siorbałam.
No co, moge se.Najlepsze było jak wszedł
Benek Nor-Cyc (i Basia Bajdź), przyszedły się ze mną przywitać, a całe
Małyszo jakby zaciszło. Pogadał chwilę jak jadłam, w przerwach pogadałam trochę o
Benku, i jak zmieniliśmy temat a nastempnie przynieśli 2 danie, to tak jak by ktoś wyłączył dzwięk. Ludzie pszestali rozmawiać i normalnie nic nie było slychać, guwno. To naprawde było na maksa śmieszne, i nie nie tylko ja to zauwarzyłam, bo wszyscy sie jakoś dziwnie patszyli. No ale dobre było: prosie z grila, do tego kilka kilo frytek i troche jakieś sałatki, ale to dałam Benkowi a kurat.
Czas się wybrać na skocznie,
Looki chcial sie poruchać, no ale musiałam pracować z jakimiź nie znajomymi
:/ Deszcz lunął jak weszłam do biura agęcii, ale
moję ciuchy były daleko od idealnych na taka pogodę, juz nie mówiąc o butach...
japonkach. Looki przez ulewę siedział se w chotelu i na mnie czekał
..haha... No to co miałam zrobić, dałam mu.
Pierwsza seria...
Zrobili chłopaki zawody
omnie.
Ślini ist Ślini, Krul Łużka powrucił ;) Looki sie dosłownie pieprzył, deszcz lał i było do dupy (terz dosłownie). Druga seria nie była lepsza.
Ślini jednak
wygrał, nie wiem czy ktos się spodziewał czegoś innego bo ja nie
;) Looki porpawił bardzo swoją technike, ale znuw do mnie jakieś gupie teksty zapodawał o innych laskach, to ja do niego że pierwszy raz miał do dupy mojej i że o innych rzeczach myśli niż powinnien, to kazał mi spadać na dżewo prostować banany
:P Hihi te jego aluzje.
Kąfrątacja Łużkowa. Juhas zjawił się jako pierwszy, rozbieramy sie i czekamy, gadamy o wieczorze ostatnim, i w końcu zaczeliśmy obstawiać komu ostatniemu stanie, że
4S napewno bo włosy se musi ułożyć perfekcyjnie, a to trochę trwa
;) Jednak
4S po jakimś czasie się zjawił przed
Dużyszem i z ogolonym, a
Juhas i ja odrazu do siebie,
"układał, układał, ale stwierdził w końcu, kurwa niewyhodzi, pieprze to! i ogolił"..haha... 4S się dziwnie na nas spojrzał jak się laliśmy z niego jak zdjoł majty, i
o co chodzi? Nic, połuż sie..haha...
Dużysz w końcu też przyszedł i moglismy tak oficialnie zaczynać. Muszę przyznać że troche miałam
traume, dawno tego nie robiłam z 3 naraz, i w
Zako nigdy na kąfie nie było tyle widzuw, no ale jak otworzyłam buzie
to
Śliniemu wszystko puściło
:)Najlepsze było jak ja tu mam stawiać
Juhasowi a
4S zaczyna mnie w środku
akcii zaczyna brać od tyłu..haha.. ten to kurde wie kiedy jest idealny czas..haha... Było coś o moim francuzkim, i on stwierdził że
on chcę wiedzieć to TERAZ.
A Juhas niech se poczeka ..haha... Cały
Grzegorz Ślinencałer, i za to go uwielbiam. Jest zajebisty i nikt nie ma takiego jak on
:)Po konfie
4S zaczoł mi robić parę niepszyzwojitych żeczy, że bylismy trochę na boku i może to jak juz w komentarzach czytałam było że wisieliśmy na sobie, bo tak było, jedną ręką wisiałam mu naokoło uda, ale to było tylko dlatego że co robiliśmy, nie było to dla innych, nawet
Psi przyszedł i pytał się co wyprawiamy, ale jak popatszył trochę o co chodzi to zrozumiał.
A tak do was co chodzi o jego
trondzik, że niby ja i
MaxiGirl byśmy kryli go. Że myślę że możemy tą
dyskusje zamknąć, bo nic wiecej wam nie moge powiedzieć żebyście mi wierzyli, i jak już pisałam, nie ma trondzika i koniec.

Po kąfie do chotelu, obiadek i na pre-kolacyjke do
Łinki i
Stefana. Ja, dostałam jednak opieprz od lasek, bo siedziałam i
jadłam, zamiast sie udzielać w grópowym z nimi.
.haha.. Stefan jednak była wiecej happy
jak kazali mi do przyjść..haha.. i oczywiście bym nie wzieła go jak jadłam, no ale, stwierdziłam że wezme
:P I'm a good girl
:P I poszlismy do
MD.Laski jakoś nie za super się bawiły, ja z
Lookaszem zaczełam gadać (i gzić), bo dziecko w końcu zjawiło sie w
Odko, a nie miało. Zaś te cionże... Laski poszły do domu, i po jakimś czasie stwierdzilismy że idziemy do wc.
Rydz sie dołączył i zaczelismy
grać w kręcenie wora..haha...Potem orzyszedł jakis
goły koleś i zaczoł robić nam jakiś
striptease.
..haha.. za puźno. Chciałam mu dać, to odsiadł się od nas
..haha... W końcu pora była na kolacje.
Wszyscy wylądowalismy u mnie.
Jasia, która była głodna, nie do końca zachwycona, no ale cóż,
sorry babe ;) Jakos po 5ej znuw bylismy dopiero w łużku.
Dobra kolejna i ostatnia czeńść w krutce. Jakoś w
Bombaiju napisze, w przerwie miendzy obiadem a
hindusami ;)